Dojazd
Przelot z Warszawy do stolicy wyspy Denpasar to koszt rzędu 3,5 tys. zł. Za tygodniowy urlop na Bali wykupiony w ofercie last minute, zapłacimy od 5 tys. złotych wzwyż.
Waluta
Walutą na Bali jest rupia indonezyjska. 10 tys. rupii to ok. 3 zł. Walutę obcą najlepiej wymieniać w bankach.
Język
Urzędowym językiem na Bali jest Bahasa Indonesia, będący zmodyfikowaną odmianą języka malajskiego. Wielu mieszkańców wyspy włada jednak angielskim.
Ceny
Wynajęcie domku z łazienką w pobliżu plaży to koszt rzędu od 20 do 60 zł za dzień. Za obiad w restauracji zapłacimy od 15 zł.
Bali - Wyspa tysiąca Bogów
Bali to nie tylko piaszczyste plaże, tropikalny klimat i egzotyczna przyroda. Na tej niewielkiej indonezyjskiej wyspie od wieków Bogowie żyją wśród ludzi.
Jeśli jest gdzieś na świecie miejsce idealnej harmonii między architekturą i przyrodą, pięknem i prostotą, powagą i wesołością, to miejscem tym jest Bali, Wyspa Tysiąca Bogów, Klejnot Tropików, Jutrzenka Świata. Ten ostatni komplement wyszedł z ust Nehru, indyjskiego męża stanu, którego urzekło piękno tego skrawka ziemi na Oceanie Indyjskim. Zresztą każdy, kto pozna wyspę zachwyca się czym innym. Jedni wychwalają porośnięte palmami kokosowymi plaże, inni zachwycają się plantacjami kawy i kauczukowca, jeszcze inni podziwiają egzotyczne wioski i architekturę wiekowych świątyń.
Jednak Bali to przede wszystkim miejsce przepojone wiarą i mistycyzmem, miejsce setek świątyń, tysiąca kapliczek, miliona ołtarzyków, miejsce, którym rządzi niezliczona ilość duchów i bóstw. Każdy przejaw życia codziennego jest pod kontrolą innego Boga i każdy Bóg codziennie otrzymuje od swych wiernych dary. Każdego dnia ulicami miast i wiejskimi ścieżkami suną barwne procesje wiernych. W zgodzie i harmonii żyją tu wyznawcy animizmu, chrześcijanie, buddyści i duża rzesza hinduistów. Dla przeciętnego mieszkańca Bali pojęcie wojny religijnej jest absolutnie niezrozumiałe, bo czyż można sobie wyobrazić konflikt między ludźmi, dla których jedną z form kultu religijnego jest. puszczanie latawców? Nad tarasami pól ryżowych i plantacjami herbaty zacumowane są setki kolorowych latawców, które sławić mają Bogów zamieszkujących w przestworzach.
Legenda Bali rozpoczęła się w XVI wieku, kiedy to do brzegów wyspy dobili żeglarze holenderskiego kupca Corneliusa de Houtman. Tylko nieliczni z nich zdecydowali się wsiąść z powrotem na statek, by potem w portowych tawernach całego świata sławić piękno tego rajskiego zakątka. Większość załogi pozostała na Bali, głównie dla pięknych dziewcząt i ich porywającego, oryginalnego tańca. Bali jest jednym z ostatnich miejsc na ziemi, gdzie wdzięki, którymi natura i Bogowie obdarowali kobiety nie są wstydliwie skrywane. Do dziś w okolicach tradycyjnych wiejskich osad Candidassa, Telegan czy Tenganan Aga można spotkać kąpiące się nago dziewczęta i młode kobiety z odsłoniętymi piersiami. Niestety większość turystów odwiedzających Bali nie ma okazji poznać dziewiczych terenów wyspy i spotkać się z rdzenną ludnością. Hotele i pensjonaty skupione są wokół plaż na południowym krańcu Bali, w rejonach zatoki Sanur oraz wokół miast Kuta i Nusa Dua. Tymczasem w środkowej i zachodniej części wyspy rozpościerają się równikowe lasy, wulkaniczne góry i krystalicznie czyste jeziora. Krajobraz wyspy pełen jest malowniczych wzgórz, jarów i dolin, pośród których kryją się wioski będące żywymi skansenami podrównikowej kultury. Docierają tu jedynie turyści indywidualni, bo balijczycy, choć niezwykle gościnni dbają o to, aby napływ gości nie przekształcił się w najazd. Dzięki temu zachowano pierwotny i sielankowy charakter tych terenów, a ich mieszkańcy wciąż wierzą, że Bali spoczywa na grzbiecie gigantycznego żółwia Bedawang, który unosi się na falach oceanu.
I dlatego nawet wykupując zorganizowany przez biuro podróży urlop warto wyrwać się na kilka dni z ekskluzywnego hotelu i wyruszyć w głąb wyspy. W wioskach i miasteczkach czekają na nas małe kapliczki i wielkie świątynie. Przede wszystkim jednak jest to niepowtarzalna okazja poznania życzliwych i pogodnych ludzi, którzy na co dzień obcują z demonami i z bogami są za pan brat.
Tekst i zdjęcia: Piotr Jaskólski














